Obserwatorzy :)

piątek, 8 listopada 2013

Rozdział 12



 Hejka! Wiem że jestem okropna że nie dodawałam ale nie miałam weny. Czasem zaczynałam ale potem usuwałam i tak cały czas! ;c Ale powróciłam może trochę zdziwi was moje posunięcie w tym rozdziale...ale no cóż xd Uwaga: treść zawiera erotyczne sceny! Przepraszam i zapraszam do czytania :*
_____________________________________________________________________
- Przepraszam was za to jak zachowywałam się przez te 3 dni!- usłyszałam coraz enty przeprosiny Cat, ale to nie zmienia faktu, że każdy z nas był poszkodowany, a teraz staliśmy z założonymi rękami i patrzyliśmy na nią. Cat wyglądała jak by stała pod ścianą płaczu.
- Cat! James ma całą pogryziona rękę, Logan pogryziony nos, Kendalla znokautowałaś, a Carlos ma twojego pawia w bucie...
- Ale...
- Cicho bądź!- przerwałam jej - a mój pokój jest jak po jakieś cholernej wyprzedaży w centrum handlowym!
- Wiem! I za to przepraszam...- podeszła do mnie i dała mi wielkiego przytulasa.
Każdego przytuliła, i przeprosiła. Oczywiście Logan miał bonus, bo dostał buziaka.
- A dla Ciebie Emila mam coś specjalnego! - klasnęła w dłonie i doskoczyła do mnie cała w skowronkach.
- O nie...
Usłyszałam chichot chłopaków, boże, co na wymyśliła, wiem, że jest dla mnie jak siostra, ale jej pomysły są przerażające.
- Dlatego ze zajmowałaś się mną, masz dzisiaj cały dom dla siebie, ja gdzieś się zmyje.
Spojrzałam na niego i na resztę.
- Chyba jeszcze z znieczulenie nie posciło.
-Ej! Nie codziennie zdarza się taka okazja!
- Tjaaa....Moja radość jest nieokiełznana jak kotek przejechany przez tira..
Wszyscy na mnie spojrzeli, ale, o czym marzyłam to lóżko i chociaż 4 godziny snu.
- Dobra to wypad z chaty.
Cat popchła chłopaków do wyjścia, a ja zrezygnowana poszłam do pokoju. Położyłam się na wygodnym łóżku i przytuliłam mój kocyk. Zaraz, zaraz. On jest mokry?! Spojrzałam na niego i nagle zobaczyłam wielka krwawą plamę, wyrzuciłam go z odrazą.
- Cat!!! Zginiesz marnie!!!!
Ble. Ble. I jeszcze raz ble.
Jedyne, co było mi bliskie i nieubrudzone przez....Wydzielany Cat to Kora. Położyła się obok mnie, przytuliłam się do niej i odpłynęłam w krainę morfeusza.
Jednak nie śmierdzi tu jak by cos zdechło! Niechętnie wstałam z lóżka, przebrałam się w dres mi po mimo ze cholernie nie chce mi się sprzątać, wole to zrobic niz lezec w ocharanym łózku przez cat.
***oczami Kendalla****
Iść czy nie iść oto jest pytani. Nie, bo Bede się narzucać! A może? Nie! Siedziałem na łóżku w swoim pokoju i myślałem czy iść do Emily, chciałem być trochę z nią sam na sam. Przez te 3 dni może wymieniliśmy z 4 zdania. Ale strasznie chciałem iść. Spojrzeć w jej wielkie oczy i zobaczyć ten uśmiech, dzięki któremu robiło mi się ciepło na sercu. Co ty bredzisz?! To jest przyjaciółka! Wstałem szybko jednak szybko wróciłem do swojej pozycji męczennika z klasztoru. Przecież niedawno tam bylem. Musze się, czym zająć..
- James! Masz ochotę na partyjkę bilardu?!
***oczami Emily***
Pranie powieszone, wytarte meble, jeszcze pozmywam i koniec. Wzięłam kubek, umylam, odlozylam. Tak za każdym razem jednak, kiedy wzięłam łyżeczkę za mocno puściłam wodę i wszystko poleciało na mnie. Miałam ogromną plamę na bluzie przeklęłam pod nosem i poszłam do łazienki i wzięłam pierwsza z brzegu koszulkę, a bluzę powiesiłam zęby wyschła.
Zaraz zaraz. Znam te perfumy. To koszulka Kendalla, zaczęłam jeszcze wdychać, lekki zapach perfum, który pozostał. Włożyłam ja przez głowę. Ale on jest wysoki. Koszulka sięgała mi do polowy uda.
Zrobiłam wszystkie ważne czynności, czas dla mnie i na gorącą kąpiel. Wzięłam telefon puściłam muzykę na full, odkręciłam wodę dolałam płynu żeby po chwili zobaczyć pianę. Weszłam do gorącej wody i rozkoszowałam się tym wspaniałym uczuciem. Śpiewałam i relaksowałam się. Było świetnie.
Ale wszystkiego musi być kiedyś koniec. Wyszłam z wanny obwinęłam się ręcznikiem, z włosów mi kapało, ale postanowiłam ze wysuszę je w pokoju. Wyszłam z łazienki. I dostałam oczopląsu.
- Kendall! Co ty robisz?!
Zaczęłam się bardziej zakrywać a na twarzy zrobiłam się purpurowa.
- Boże przepraszam nie wiedziałem, że bierzesz kąpiel- odwrócił się speszony.
- Dlaczego mam przyjemność ciebie gości w moim domu.? - Kurczowo trzymałam ręcznik i przyglądałam się, odwróconemu Kendallowi. Ciemne spodnie i koszulka bejsbolowa i oficerki. Dlaczego on musi być taki seksowny?
- Chciałem ciebie zobaczyć. Jak opiekowaliśmy się Cat wymieni lisku może z 4 zdania? Stęskniłem się za tobą.
Tęsknił za mną? Od razu mimowolnie się uśmiechnęłam. Ale miał racje przez te 3 dni prawie wcale nie gadaliśmy.
- Ja za tobą też tęskniłam- podeszłam cicho do niego i dałam mu lekkiego całusa w policzek.
Spojrzał na mnie i się uśmiechnął.
- Idę się ubrać, za chwile będę.
Włożyłam koszulkę i spodenki, włosy związałam w koka żeby było wygodnie i skierowałam się na dół. Dlaczego mój pies nie szczekał jak Kendall wchodził do domu? Pewnie tak go polubiła, że bardziej skakała z radości niż miała szczekać.
Kendall bawił się z Korą.
Wzięłam cicho poduszkę z pokoju Cat, celowałam prosto w tył głowy Kendalla.
Już, prawie, prawie...Była idealna cisza i nagle dostałam zawału serca, bo ktoś do mnie dzwonił.
Kendall wywalił się z kanapy, a ja runęłam na podłogę. Wzięłam telefon to ręki"Cat" boże kobieto do domu to wiedz, że nie zobaczysz już dnia następnego.
- Czego? – spytałam na granicy wytrzymałości.
- Jak mija dzień? - powiedział radosnym głosem słychać było Logana i chłopaków w słuchawce.
- Zabić Ciebie to za mało...
- Ooo widać, że komuś zaczął się okres!
Co?! Okres?! Ona myśli, że jestem zdenerwowana, że mam okres?!
- Nie mam okresu!
Usłyszałam śmiech Kendalla.
- Ooo, kto jest u nas w domu? Aa no przecież twój chłopak! Jak on ma na imię? Karol, Władek, Józef?
- On! - wpadłam na dość dziwny i zabawny pomysł- tak jest moim chłopakiem.
Kendall na mnie spojrzał, a ja pokazałam żeby był cicho i się do niego uśmiechnęłam.
- Co, od kiedy?!
-Od 4 godziny, od razu, kiedy to mnie przyszedł powiedział mi, że mnie kocha. Potem spędziliśmy 3 upojne godziny w wannie pełnej piany- boże, ale chciało mi się śmiać, spojrzałam na Kendalla od zakrywał twarz poduszką żeby nie wybuchnąć śmiechem-ale stwierdziliśmy, że chcemy to powtórzyć na kanapie, parząc się jak króliki.
- I jak potoczy się dalej? – usłyszałam glos Jamesa. Zrobiłam oczy jak spodki.
- Dlaczego słyszę Jamesa?
- Bo jesteś na głośno mówiącym, wszyscy ciebie słyszą...- Boże! Co ja zrobiłam?! Spojrzałam na Kendall, który w tej chwili turlał się po podłodze dociskając sobie poduszkę to twarzy.
- Wiesz, co ja już muszę kończyć.
- Ale..- rozłączyłam się.
- Co ja narobiłam?!- usiadłam na łóżku.
Kendall wziął poduszkę, dosłownie płakał ze śmiechu.
- Kendall...
- Parząc się jak króliki. Padłem!!!
- Ale to nie jest śmieszne! Oni myślą, że uprawialiśmy sex! 2 Razy!
Kendall wstał i usiadł obok mnie.
- A jeśli tak to, co? Możemy udawać. - uśmiechnął się. A jego policzki były jeszcze zaczerwienione od śmiechu.
- Ale to nie takie proste!- opadłam na poduszki. I jedną przytknęłam sobie do twarzy.
- Jest.
Chciałam się zamachnąć, ale złapał mnie za rękę, dzięki czemu był nade mną.
- Nie pomagasz! Wyszłam na idiotkę!
- Bardziej na królika.
- Kendall!
Dałam mu kuksańca. Upadł na mnie i zaczął się śmiać.
- Debil!
- Królik!
- Tak samo ja Ty!
- Jak my!
Spojrzał mi w oczu. Boże te jego tęczówki. Rozwiane włosy i ten cudowny uśmiech.
- Możemy udawać, ale nie wiem jak.
- Jak teraz jestem twoim chłopakiem- uśmiechnął się się- najpierw zacząłbym ciebie gilgotać! Zaczął to robić. Zaczęłam się rzucać, dzięki czemu teraz Kendall siedział na mnie okrakiem.
- Hahahah! Przestań! Kendall! Hahahaha!.
Przestał. Patrzył na mnie ty swoimi oczami. Uśmiechnął się. Nie wierze, że spotkałam tego debila przez ogromnego psa, który chciał mnie zabić. Popchnięci impulsem oboje się pocałowaliśmy. Z każdą minutą nasz pocałunek od zwykłego przerodził się w ociekający pożądaniem. Kendall przeniósł się z pocałunkami na szyje lekko ją podgryzając. Zaczęłam wydawać po mruki zadowolenia. Pociągnęłam go za włosy i wbiłam się w jego usta. Kendall podniósł mnie i skierował nas do mojego pokoju z zawrotną prędkością wpadliśmy na łóżko. Szybkim ruchem ściągnęłam jego koszulkę. Zaczęłam zajmować się jego paskiem od spodni.
Jednak szybko zaczęłam górować nad nim. Chłopak pozbył się mojej koszulki. Zaczął całować mój brzuch, zachichotałam, bo jego lekki zarost drażnił moją skórę. Poczułam, że się uśmiecha. Motylki w brzuchu mi szalały, a hormony wzięły górę. Poczułam napierającą erekcję na moim udzie. Pragnął mnie tak ja jego. Szybkim ruchem pozbył się mojego stanika. Wziął brodawkę w palce i pociągnął. Jęknęłam a przyjemny ból w podbrzuszu przeszły moje ciało. Odwrócił mnie ze teraz on leżał na mnie. Zaczął robić szlaczek od mojej szyki za do pępka. Ścigano ze mnie moje spodenki i zaczął całować wewnętrzną stronę uda, zaczęłam wydawać pomruki zadowolenia.  Kendall przeniósł się na wyższe rejony mojego ciała. Rozpięłam mu spodnie nadal walczą z jego jeżykiem. Szczerze w takiej wersji Kendalla nie widziałam zaczął wycałowywać ścieżkę od pępka aż po usta. Kiedy go całowałam pociągnęłam i ugryzłam go w wargę. Chłopak na mnie spojrzał, o nie wiedziałam, co może oznaczyć. Malinka. Poczułam teraz gdzieś indziej, na mojej szyi. Co na to powie Cat.? Bedzie miła niezłe pole do popisu. Ale podobało mi się czułam jego ciało na moim jego ręce na moich biodrach. Ściągnęłam mu spodnie i zaczęłam rysować palce różne wzory na jego pachwinach. Usłyszałam jego pomruki.
- Przestań...- spojrzał na mnie i się uśmiechnął.
- A dlaczego nie.? - spytałam głupio i nie przerywałam czynności.
- Dlatego..- wbił się w moje usta i gładził moje udo, pod jego dotykiem przeszywał mnie dreszcz. Zaczęłam całować jego szczękę i jeździć rękoma po jego torsie. Rozpiął mi stanik i rzucił na pokój. Po chwili poczułam go w sobie zaczęłam wydawać z siebie ciche jęki rozkoszy, kiedy zaczął ruszać biodrami. Czułam się cudownie. Odczuwałam teraz tylko rozkosz płynąca z naszej jedności. Czułam jak jego ruchy spawają się mocniejsze i szybsze. Jego ręce błądziły po moim całym ciele, co wywoływało dreszcz na mojej skórze. Moje jęki stawały się coraz głośniejsze, a jego ruchy sprawiały, że moja rozkosz sięgała granic. Oplotłam nogi wokół jego bioder żeby czuć to boskie uczucie. Nie chciałam przestawać, chciałam tego więcej i więcej...Szczytowaliśmy razem nasze rozgrzane ciała ocierały się o siebie. Byłam szczęśliwa obok mnie leżał Kendall, który nie krył uśmiechu na twarzy. Przytuliłam się do niego.
- Jesteś debilem - powiedziałam do niego.
- Jesteś królikiem.
- Oj zamknij się!- patrząc na mnie za chichotał i pocałował mnie w głowę.